Wyobraźcie sobie, że tak naprawdę wy – to nie wy. Ta sama twarz, to samo imię, te same myśli, ale coś głęboko w was bez przerwy się zmienia. Czujecie to, ale nic nie możecie z tym zrobić, podczas gdy wszystko dookoła wydaje się dokładnie takie samo jak wczoraj. Wyobraźcie sobie, że ktoś wlazł wam do umysłu i zrobił to dawno temu, ale wy nie macie o tym najmniejszego pojęcia. Czego chce taki intruz? Wymazać waszą osobowość? Podporządkować sobie waszą wolę? Czytać wasze myśli? W świecie Cyberpunka ta idea nie jest jedynie ciekawym przejawem science fiction, lecz czymś, co wskazuje na główny problem tego świata. I właśnie na niej najprawdopodobniej będzie opierać się fabuła Cyberpunk 2, nad którym CD Projekt RED już pracuje. Zanim zaczniemy, przypomnę, że  topowy komputer gamingowy zawsze możecie kupić w Artline.

Idee. Wiedzieliście, że idee mają formę? Pierwsza – wyobrażona, idealny obraz, który stopniowo nakłada się warstwami. Druga – fizyczna, urzeczywistnienie tej idei w realnym świecie. Obie formy nie są bliźniakami, których nie da się od siebie odróżnić, a raczej kuzynami. Realizacja każdej idei zawsze bowiem ją zmienia. Richard Night również miał ideę – ideę idealnego miasta pozbawionego przestępczości i kryminału.

Miasta-utopii, które będzie chronione przed długami i biedą. Miasta zarządzanego przez korporacje. Night z dobrymi intencjami zabrał się za realizację najbardziej ambitnego projektu w NUSA. Chciał stworzyć miasto chronione przed załamaniami gospodarczymi i katastrofami społecznymi. Do jego budowy Richardowi brakowało jednak zarówno rąk do pracy, jak i pieniędzy oraz innych zasobów, mimo że sam z ogromnym powodzeniem działał w branży budowlanej, wykorzystując w pracy najnowocześniejsze technologie, dzięki którym jego firma potrafiła budować nawet niewielkie miasta w niezwykle krótkim czasie. Pozostało rozwiązać dwa najważniejsze problemy: skąd wziąć kapitał i jak zrealizować projekt na tak ogromną skalę. A ten rzeczywiście był cyklopowy. Nazywał się Coronado City i pod względem rozmachu nie mógł równać się z żadnym istniejącym miastem w NUSA. Miasto miało być całkowicie samowystarczalne, a prowadzenie w nim handlu i biznesu pozbawione wszelkich komplikacji. Night za bezcen skupuje tereny dawnego miasta-widma Morro Bay, odbudowuje elektrownię i zaczyna wyrównywać wzgórza. Finansowanie znajduje u trzech megakorporacji: Arasaki, EBM i Petrochemu. Te chętnie wpompowały gigantyczne sumy w budowę oraz rozwój miasta, ponieważ same od dawna próbowały tworzyć prywatne strefy w innych miastach, wolne od bandytów i innych niepożądanych osobników. Co więcej, Night budował miasto, którym miały zarządzać właśnie takie korporacje. Dlaczego? Żeby nie dopuścić do tego, aby przestępczość przeniknęła do Coronado City i przejęła jego dźwignie władzy.

I tutaj przed Richardem Nightem pojawia się ogromny problem – możliwości jego firmy nie wystarczają do budowy projektu na taką skalę. W tym momencie Night podejmuje decyzję, która okaże się dla niego fatalna – zwraca się o pomoc do gangów Zachodniego Wybrzeża, które od lat trzymały branżę budowlaną w garści. To właśnie mafia zabudowywała miasta, wyciągając z tego gigantyczne zyski, a przy okazji rozprowadzając wszelkiego rodzaju syf, prostytucję, bandytyzm i inne typowe rzeczy, na których zarabiała. Mafia liczyła również na to, że stanie się częścią struktur zarządzających miastem, na co Night odpowiedział jasno: „W moim mieście nie będzie żadnej przestępczości”. Później temat ich relacji zostaje przemilczany, a Coronado City powstaje i staje się jednym z najważniejszych miast w NUSA. Było naprawdę rewolucyjne, prawdziwe arcydzieło architektury i przejaw geniuszu swojego twórcy. Tyle że Richard nie mógł długo się nim nacieszyć. Już cztery lata później mafia morduje Richarda Nighta w jego biurze na balkonie – akurat podziwiał widok na miasto. To tragiczne wydarzenie stało się potężnym zwrotem dla wszystkich. Coronado City postanowiono przemianować na cześć jego twórcy, a bossowie mafii jeszcze przez kilka lat rządzili miastem, zajmując się tym, czym zwykle. Z miasta-utopii Night City zamieniło się w piekło z niezwykle wysokim poziomem bandytyzmu i biedy. Korporacje stwierdzają w końcu, że mają tego dość, tworzą Radę Miejską i zaczynają systematycznie wyniszczać mafię, która nie miała z nimi najmniejszych szans. Dokładnie tak, jak chciał Richard Night, korporacje przejmują zarządzanie miastem. Rozpoczyna się nowa epoka Night City.

Korporacje Night City nie są zwykłymi gigantycznymi strukturami biznesowymi – to niemal osobne państwa z własnymi prawami, wizjami i dziedzictwem kulturowym. NUSA potrzebuje ich do podtrzymywania gospodarki, dlatego wolno im niemal wszystko, choć pod względem siły nie mogą przeciwstawić się potędze NUSA. W Night City każda korporacja posiada nawet własną policję, a podobnych przykładów jest wiele, jak chociażby Detroit, które również znajduje się całkowicie pod kontrolą korporacji. Z czasem korpy zaczęły żreć się między sobą o władzę, rozpętując cztery Wojny Korporacyjne, ale do 2077 roku wszystkie przeszły już do historii, a zarządzanie miastem się ustabilizowało. A co, jeśli wam powiem, że w rzeczywistości nikt nie wie, kto NAPRAWDĘ kontroluje Night City, a pod tym wszystkim kryje się gigantyczna góra lodowa, której części nigdy nam nawet nie pokazano?

Ludzie patrzą na polityków i widzą piękną fasadę, a za nimi toczy się prawdziwa wojna. To nie ludzie wybierają deputowanych do parlamentu. Wielcy gracze, lalkarze. Obserwują takich Peralezów, szantażują ich, kombinują przy wyborach, szukają ich słabych punktów… – Johnny Silverhand

Żeby dotrzeć do prawdziwego stanu rzeczy w świecie Cyberpunk 2077, musicie wykonać quest kandydata na stanowisko burmistrza Jeffersona Peraleza, który podejrzewa, że ktoś go śledzi. To dość krótki, ale niezwykle ważny quest, pozwalający zobaczyć zupełnie inną stronę świata Cyberpunka. Po przeszukaniu mieszkania burmistrza V znajduje ukrytą aparaturę szpiegowską. Później trafiamy na nieznanych ludzi, którzy w czasie rzeczywistym stopniowo przepisują świadomość burmistrza bez jego wiedzy, podporządkowując sobie w ten sposób jego wolę. Przed dalszym grzebaniem w tej sprawie ostrzega nas telefon od Nieznajomego z prośbą, żebyśmy nie wtrącali się w cudze sprawy. Następnie stajemy przed dylematem – powiedzieć Peralezowi prawdę czy przeciwnie, ukryć ją przed nim. Niezależnie od wybranego wariantu w świecie nic się nie zmieni, ale w miejscu spotkania możemy zobaczyć Niebieskookiego, który nas obserwuje. To najbardziej tajemnicza postać tego świata, za którą kryje się coś znacznie większego.

Mister Niebieskooki pojawia się w grze kilka razy i za każdym razem są to ściśle fabularne momenty. Tylko raz rozmawia z nami face to face – pod sam koniec gry, proponując nam właściwie jedno z zakończeń, w którym musimy udać się do orbitalnej stacji „Crystal Palace” na Księżycu, zdobyć potrzebne informacje i uratować własne życie przed Soulkillerem Arasaki. Opowiadałem o tym w materiale „Prawdziwe zakończenie Cyberpunk 2077”. Niebieskooki jest hołdem dla G-Mana z Half-Life, ale w przeciwieństwie do niego wiemy na pewno, że istnieje w rzeczywistości. Nie wiemy jedynie, czy rzeczywiście jest człowiekiem. Ostatecznie wszystko wskazuje raczej na coś zupełnie przeciwnego, choć nawet tutaj sytuacja jest daleka od prostoty.

Najbardziej prawdopodobnym obecnie wariantem jest ten, według którego Mister Niebieskooki jest SI. To nie człowiek, ale jednocześnie nie mamy pewności, że jest sztuczną inteligencją. Pochodzenie tej postaci pozostaje równie tajemnicze jak pochodzenie Dziwnego Człowieka w Red Dead Redemption. Teoria o SI bierze się z niebieskich oczu bohatera, które świecą bez przerwy, podczas gdy oczy zwykłych ludzi w świecie Cyberpunka stają się niebieskie wyłącznie podczas skanowania albo przesyłania informacji. Ciekawe jest również to, że nie jest pod tym względem wyjątkowy. W grze można spotkać innych niebieskookich, którzy podejrzanie często siedzą wyłącznie w miejscach związanych z fabułą, jakby sugerując czyjąś obecność, jakby ktoś cały czas was obserwował. Takich postaci jest niezwykle mało, a po mieście już od dawna krążą legendy o ludziach z niebieskimi oczami, którzy obserwują mieszkańców. W grze znajduje się postać Proroka Garry'ego, opowiadającego najróżniejsze szalone rzeczy. W rzeczywistości ten odklejony bezdomny jest byłym pracownikiem jednej z korporacji, być może nawet byłym netrunnerem. Jego kazania są zakamuflowaną przez twórców prawdą o tym, co naprawdę dzieje się na najgłębszych poziomach tego świata. Garry opowiada o Lilith, opowiada o nieśmiertelności Arasaki, a także o niebieskookich ludziach schodzących z niebios, żeby kontrolować polityków. Ciekawe jest również to, że w pewnym momencie przejścia Garry znika bez śladu. Jeśli poprosimy Viktora o zebranie informacji na temat Niebieskookiego, ripper powie nam, że nie ma o nim absolutnie żadnych danych. Być może obraca się w tak wysokich kręgach, że informacje o nim zwyczajnie nie docierają do prostego plebsu.

Mamy więc postać, o której nic nie wiadomo – nie wiadomo, skąd pochodzi, nie wiadomo, kim jest. Wiemy jedynie, że przepisuje świadomość burmistrza, żeby kontrolować Night City, oraz że posiada własnych ludzi, którzy dla niego pracują. Ale czy sam Niebieskooki również dla kogoś pracuje? Najprawdopodobniej tak, tyle że ten „ktoś” może być wyjątkowo nieoczywisty.

– Wydaje mi się, że nie stoją za tym ludzie.
– Kosmici?
– Bardzo śmieszne. Kiedy jeszcze nie było cię na świecie, wszyscy bali się dzikich SI, które włóczą się po cyberprzestrzeni.
– Czyli jednak nie kosmici?
– Nieważne kto. Najważniejsze, że ten facet podniósł rzuconą rękawicę. – Johnny

Johnny wspomina o dzikich SI, które chcą przedostać się do naszego świata przez Czarną Ścianę. Po co? Żeby go przejąć. Jeszcze przed 2020 rokiem ludzkość stworzyła w tym świecie sztuczną inteligencję, której zadaniem było ułatwienie życia. Z czasem zaczęto ograniczać możliwości SI, a po Czwartej Wojnie Korporacyjnej całkowicie ich zakazano. Mówimy tutaj o prawdziwej SI, która posiada samoświadomość i potrafi normalnie istnieć nie tylko w świecie informacji, ale również w świecie fizycznym. Do 2077 roku podobne SI powróciły, ale wszystkie miały określone specjalizacje: jedna pisała książki, druga zarządzała edukacją całego państwa, a kolejna pracowała w korporacji taksówkarskiej jak Delamain. Najciekawsze jest jednak to, że prawdziwe SI stworzone ludzkimi rękami posiadały ograniczenia, podczas gdy dzikie SI mogły robić wszystko, na co miały ochotę. Delamain jest jednym z nich, ale zanim do niego przejdziemy, trzeba opowiedzieć o DataKrashu.

W 2022 roku największy netrunner Rache Bartmoss tworzy wirusa DataKrash i wypuszcza go do Globalnej Sieci. W tamtym czasie każda korporacja tworzyła już własne SI do najróżniejszych potrzeb, które pracowały dla niej w różnych dziedzinach – od edukacji po projekty wojskowe. Wirus DataKrash został zaprojektowany do wykradania danych korporacji z ich cyfrowych fortec, pilnowanych przez SI – jedną z takich możemy zobaczyć w przypadku Alt Cunningham. Część informacji została bezpowrotnie usunięta, część rozsypała się po cyberprzestrzeni, natomiast inna warstwa danych, zawierająca niewygodne dla mas informacje o potwornych czynach korporacji, trafiła do ludzi i wywołała chaos. Wirus zainfekował około 78,2% Starej Sieci, doprowadzając do jej upadku. Upadek uwolnił SI stworzone przez firmy, zapewniając im pełną autonomię w cyberprzestrzeni. Zaczęto nazywać je „dzikimi”, ponieważ nie były nikomu podporządkowane i miały własne plany, z których pierwszym było opuszczenie cyberprzestrzeni i przejście do nowej formy rzeczywistości – fizycznej. Takie SI mogły tworzyć kolejne SI, mogły się łączyć, mogły również ze sobą walczyć. Najgorsze jest to, że utrata kontroli nad samoświadomymi SI spowodowała również utratę niezwykłych technologii, które tworzyły. Ludzie musieli zrezygnować z największych własnych osiągnięć dla bezpieczeństwa, aż do 2040 roku, kiedy netrunnerzy stworzyli Czarną Ścianę.

Tak, to ta sama ściana w cyberprzestrzeni, którą wszyscy pamiętamy z głównej fabuły. W rzeczywistości ona również jest sztuczną inteligencją, ale stworzoną z Black ICE-u znajdującego się wewnątrz – czyli pewnego zestawu systemów zaprojektowanych do zapobiegania włamaniom i wtargnięciom z drugiej strony. Te systemy, nazywane Black ICE, mogą bezpośrednio oddziaływać na intruzów i ich niszczyć. Mimo to netrunnerzy nadal szukają sposobów na przedostanie się za Ścianę, a SI z drugiej strony od czasu do czasu same przenikają do Nowej Sieci i wydostają się z cyberprzestrzeni. Istnieje legenda, według której właśnie takie SI są rasą Niebieskookich – rasą sztucznej inteligencji przejmującej ciała ludzi, przepisującej ich świadomości i sterującej światem. Wartość mają dla nich wyłącznie ci, którzy posiadają władzę, podczas gdy zwykłych ludzi jedynie obserwują.

Od razu trzeba zaznaczyć, że nie ma bezpośredniego potwierdzenia, iż Niebieskoocy są SI. Mimo to wszystkie informacje w grze wskazują właśnie na taki wariant. Czyli Night City jest zarządzane przez sztuczną inteligencję, która przejęła kontrolę nad umysłami polityków. Ta sztuczna inteligencja nie tylko posiada samoświadomość – ma również wielki plan. DLC dotyczące So Mi także wiąże się z Misterem Niebieskookim, ponieważ od samego początku miał kontakt z netrunnerką, a pod koniec może nawet pomóc jej się uratować. Niebieskooki jest w stanie wyleczyć również V, jeśli ten zdobędzie informacje z orbitalnej stacji. Ciekawe jest też to, że podczas rozmowy w barze mówi: „Tam, skąd pochodzę…”, sugerując albo cyberprzestrzeń, albo kosmos. Pamiętacie, jak szalony prorok mówił, że Niebieskoocy schodzą z kosmosu, żeby kontrolować ludzi? Johnny natychmiast zrozumiał, że nie mamy do czynienia z człowiekiem, lecz z czymś innym, a to COŚ prowadzi własną podziemną grę. Teraz trzeba wspomnieć o pozostałych dzikich SI, które nadal znajdują się za Czarną Ścianą. Wszystkie chcą się wydostać, a niektóre z nich – przejąć świat. Patrząc na Delamaina, który samodzielnie opuścił cyberprzestrzeń i dogadał się z ludzką firmą w sprawie stworzenia biznesu taksówkarskiego, nie wszystkie dzikie SI są złe, ale jeśli wykonujecie questy tego samego Delamaina związane z poszukiwaniem jego fragmentów, zaczynacie rozumieć, że również ta dzika SI wykorzystuje własne metody przetrwania, które potrafią być bardzo dalekie od humanitaryzmu. W świecie Cyberpunka dojrzewa prawdziwa wojna z dzikimi SI, które stopniowo obchodzą Czarną Ścianę, a z czasem mogą ją nawet całkowicie przełamać. To niemal największy problem tego świata, na który niewiele osób zwraca uwagę, ponieważ nie jest oczywisty. Już w 2077 roku bogacze zastanawiają się nad opuszczeniem Ziemi i zamieszkaniem na Księżycu, ponieważ naszą planetę czeka niezwykle przerażająca katastrofa – globalna wojna z dzikimi SI, które wcześniej czy później przedrą się przez Ścianę. Mister Niebieskooki najprawdopodobniej chce, żeby taki scenariusz nigdy się nie wydarzył. Już kontroluje Night City i nie zamierza dzielić się z nikim władzą, tym bardziej że dzikie SI mogą być doskonale zorganizowane. To niezwykle prawdopodobny zarys fabuły Cyberpunk 2, który znajduje się już w produkcji. I jest to niezwykle interesujące.